Dobrostan w coachingu

to nie tylko wizyty u lekarza i oddanie odpowiedzialności za swe zdrowie w obce ręce. Trudno jest bowiem wyobrazić sobie, że to, co bezcenne we mnie – oddam w ręce obcej osoby, która mnie nie zna, nie rozumie, nie ma czasu mnie wysłuchać, a jedynie skupia się na jakimś odizolowanym miejscu 0d całości we mnie (np. łokieć), które mnie boli, uważając je za całość mnie.

Nie można się więc dziwić, że owszem ból może zniknąć z tego miejsca, ale niebawem pojawia się gdzie indziej lub nieustannie nawraca (lek nie pomaga i trzeba go zmienić), ponieważ życiowe sytuacje nie uległy zmianie, a bywa, że się nawet nasiliły (kryzys w rodzinie).

Kiedyś zgłosiła się do mnie klientka cierpiąca od kilku lat na przewlekły ból zębów, leczony przez te lata stomatologicznie i farmakologicznie. Gdy obejrzałyśmy razem problem, okazało się, że przyczyną jest relacja z najbliższą osobą, a konsekwencją – zaciskanie zębów.

Tak więc coaching Wellness pomógł jej zrozumieć problem i zacząć zmianę. A przecież – mając w sobie uruchomionego obserwatora (pozwala na to psychosynteza) można było już dawno zacząć zmianę, a nie cierpieć lata na ból zębów, czy zawracać głowę dentyście, który przecież nie siedzi w nas i nie wie, co się w nas dzieje z jakiegoś powodu, podobnie jak nie zna tego powodu.

Obejrzyj więc swój problem jak najszybciej oczami z zewnątrz, aby nauczyć się „jak czytać siebie” i jak radzić sobie bez medykamentów, rozwiązując własne problemy emocjonalne „na wejściu”, gdy powstają, zamiast obciążać ciało chemią, doczekując się także objawów ubocznych i niepożądanych z tego powodu.